niedziela, 17 września 2017

7.

Misiek przez całe przedpołudnie starał się aż za bardzo, więc gdy przy obiedzie dalej zapytał mnie czy może wziąć Majkę na trening oczywiście się zgodziłam. Ubrałam ją więc ładnie, wzięłam na ręce i zeszłam do salonu gdzie siedział już gotowy i ubrany Michał. Gdy weszłam do pomieszczenia od razu wstał, a ja podałam mu naszą córkę.
- Tylko jej tam pilnuj - powiedziałam.
- Oczywiście. Będę ją pilnował jak oka w głowie. Przecież to moja jedyna córka - powiedział z uśmiechem na ustach.
- Ale na pewno nie będzie ci przeszkadzać? Przecież to małe dziecko - zapytałam już chyba po raz setny dzisiejszego dnia.
- Jakby miała mi przeszkadzać to bym jej nie brał. A dzisiaj trener zarządził jakieś luźny trening, więc ją biorę. Przy okazji ty będziesz mogła trochę odpocząć.
- Ok. Tylko proszę cię uważaj na nią -jęknęłam.
- Będę, będę. Nie martw się już tak. Po za tym miałaś zadzwonić do mamy i powiedzieć kiedy przyjedziemy.
- Ooo dobrze, że mi przypomniałeś - przybiłam sobie face palma, a Misiek się tylko zaśmiał. - Na śmierć zapomniałam.
- No widzisz. Co ty byś beze mnie zrobiła?
- Zginęła bym -powiedziałam.
- Dobra żonka my już się zbieramy. Idziemy potrenować trochę. Pa - pocałował mnie namiętnie i zaczął zmierzać w stronę drzwi.
- Pa - pomagałam im i po raz setny powiedziałam:
- Uważajcie na siebie.
Ale oni już raczej nie usłyszeli, bo Michał właśnie zapinał Maję w foteliku. A później sam wsiadł na miejsce kierowcy i odjechali. W domu zrobiło się tak cicho i ponuro jak nie było nigdzie Miśka szukającego swoich ulubionych skarpetek, które swoją drogą były już podarte chyba we wszystkich możliwych miejscach, czy mówiącej w swoim jakże odmiennym od naszego języku Mai. Skoro i tak nie miałam nic innego do roboty to postanowiłam zadzwonić do mojej mamy i powiedzieć kiedy do nich przyjedziemy. Poszłam, więc do naszej sypialni, wzięłam telefon i wybrałam numer mojej rodzicielki. Po paru sygnałach, odebrała.
- Cześć córeczko - przywitała się.
- Cześć mamo. Dzwonię, żeby cię poinformować, że razem z Michałem i Mają przyjedziemy następnym tygodniu w piątek i zostaniemy aż do niedzieli, bo w sobotę Michał ma mecz z Resovią - powiedziałam.
- Dobrze. Już nie mogę się doczekać kiedy przyjedziecie
- Ja też mamo.
- Wiesz córeczko porozmawiała bym z tobą dłużej, ale niestety tata mnie woła, więc muszę iść. To pa. Do zobaczenia w następny piątek.
- Do zobaczenia - pożegnałam się.
Nadal nie miałam co robić, więc przeglądałam sobie Instagrama i Facebooka.

-------------
Ile mnie tu nie było? Bo straciłam już rachubę 😂 A tak w ogóle to ten rozdział pisałam chyba najdłużej że wszystkich. Nie umiałam go skończyć. 😥 Ten rozdział długo był gotowy tylko w połowie, ale w końcu się udało 😰 Nie wiem kiedy będzie następny, bo jeszcze nie mam nic napisane, ale bądźcie cierpliwe na pewno kiedyś się pojawi 🙏. Także ja już dłużej nie przynudzania i zapraszam do czytania 😁

czwartek, 27 kwietnia 2017

6.

Wzięłam głęboki oddech i zadzwoniłam. Odebrała moja mama.
- Halo?
-Cześć mamo - powiedziałam cicho.
- Cześć córeczko - odpowiedziała. Wydawało mi się, że nawet się ucieszyła z tego, że zadzwoniłam.
- Czy możemy spotkać się gdzieś w tym tygodniu? - zapytałam niepewnie - Chciałabym się pogodzić.
- Tak się cieszę, że zadzwoniłaś. Ja już od dawna zbierała się na to, ale nie miałam odwagi - powiedziała co bardzo mnie ucieszyło. - Ale skoro już chcesz się spotkać to może przyjedziecie razem z Michałem i moją wnusią do nas?
- Nie wiem. Może. Muszę jeszcze zapytać się Michała. Dam ci znać czy przyjedziemy i jak już to kiedy. Dobrze?
- Dobrze. Czekam na was dzieciaczki - pożegnała się.
- Pa - odpowiedziałam i rozłączyłam się. Odłożyła telefon i zeszłam do kuchni.
- Moja mama chce, abyśmy przyjechali do Rzeszowa - powiedziałam wchodząc. 
- Powiedziała kiedy możemy? - zapytał.
- Kiedy chcemy.
- Wiesz, za niedługo mamy mecz wyjazdowy z Asseco Resovią, więc może wtedy. Mecz jest w piątek, a my byśmy zostali na weekend i wróciliśmy w niedzielę wieczorem - zaproponował.
- Ok - zgodziłam się. - Jutro zadzwonię do mamy i jej to powiem.
- Dobrze. Ja zbieram się na trening. Wrócę pewnie wieczorem - powiedział i mnie pocałował. A potem Maję. Zostałyśmy  same. Nie miałam pomysłu co będziemy robić. Na początku pobawiłam się trochę z dziewczynką. Później Maja zrobiła się trochę śpiąca, więc ją uspałam. Gdy zasnęła nie miałam siły na nic. Usiadłam na kanapie i włączyłam sobie telewizor. ,, Skakałam" po kanałach. W końcu natrafiłam na jakiś serial. Pooglądałam go, a później włączyłam Polsat Sport. Akurat leciała powtórka meczu Jastrzębskiego Węgla z Cuprum Lubin. Nasi wygrali. W między czasie obudziła się też Maja. Nakarmiłam ją, a potem usiadłam z nią na kanapie. Dziewczynka bawiła się grzechotkami i mówiła po swojemu. Była bardzo wesoła. Wieczorem wrócił Michał. Trochę porozmawialiśmy, a potem poszliśmy spać. Obudziłam się następnego dnia o 8. Wstałam i ubrałam się. Poszłam jeszcze do pokoju Mai. Dziewczynka słodko spała. Zeszłam więc na dół i zaczęłam robić jajecznicę. Byłam pewna, że Misiek zaraz wejdzie do  kuchni. Tak jak myślałam mój mąż po chwili zjawił się w pomieszczeniu. Przytulił się do mnie mocno i pocałował w policzek.
- Dzień dobry kochanie. 
- Mmm. Takie powitania to ja mogę mieć codziennie - zamruczałam. 
- Za dobrze by ci było - wystawił mi język. 
- Siadaj do stołu. Zaraz będzie śniadanie. 
Michał usiadł, a ja nałożyłam mu jajecznicę.
- Mmm. Ale pychotka. Mogłabyś takie śniadanie robić codziennie.
- Za dobrze by ci było - powtórzyłam jego wcześniejsze słowa. - Ale przecież zawsze jest dobre śniadanie. 
- No czy ja wiem. Może tak. Ale dzisiaj jest znakomite - powiedział ładnie się uśmiechając.
- Ty mi się już lepiej tak nie podlizuj tylko mów co chcesz - od razu odkryłam jego intencje.  
- Nic nie chcę.
- Na pewno? - zapytałam.
- No dobra. Chciałem zabrać Maję na trening. Pozwolisz mi? - zrobił oczka kotka ze Shreka.
- Zobaczymy jak się będziesz starał - puściłam mu oczko.

###############
Przepraszam, że tak długo nic nie było i że taki krótki, ale w ogóle nie miałam weny😑. Nie wiem kiedy będzie następny rozdział. 🤔 Postaram się jak najszybciej go napisać. Ale nic nie obiecuję. Teraz mam chwilkę czasu, bo jestem już po egzaminie😎 i mam trochę luzu w szkole. Do napisania. 😉

wtorek, 3 stycznia 2017

5.

- ...chcieliśmy zaprosić was na nasz ślub - powiedziała Tośka i podała nam zaproszenie.
- Dziękujemy bardzo. Na pewno przyjdziemy - powiedział Michał.
- Mamy do was jeszcze jedną prośbę - oznajmił Buszu. - Chcielibyśmy, abyście zostali naszymi świadkami na ślubie.
- Ja bardzo chętnie, ale nie wiem czy ktoś będzie mógł zająć się Mają - powiedziałam.
- Ja też bardzo chętnie - uśmiechnął się Misiek.
- To bardzo się cieszymy - oznajmiła Tośka. Porozmawialiśmy jeszcze trochę, a później zaczęliśmy się zbierać, bo Maja zaczęła robić się śpiąca, a nie chciałam, by zasnęła w samochodzie, bo musiałam ją jeszcze umyć. Gdy wróciliśmy umyłam dziewczynkę i położyłam ją spać. Zasnęła niemal natychmiast, ponieważ była już umęczona całym dzisiejszym dniem. My z Michałem także poszliśmy się myć. Nie, nie razem. Nie pozwoliłam mu (:D). Choć bardzo chciał. Pierwsza poszłam ja, a potem on. Gdu leżeliśmy już w łóżku poruszyłam temat ślubu Tośki i Rafała.
- Musimy gdzieś podrzucić Maję na ten czas - powiedziałam. - Przecież nie weźniemy jej ma ślub, bo nie będziemy mieć tam dla niej czasu.
- No pasowałoby. Jutro zadzwonię do moich rodziców może ją przygarną - zapropanował.
- Ok - zgodziłam się. - A jak nie to zadzwonię do moich.
- Ok to ustalone.

Rano obudziłam się dosyć wcześnie. Misiek jeszcze spał i Maja zapewnie też. Postanowiłam więc, że poleżę jeszcze trochę. Przeglądałam sobie facebooka i instagrama, lecz nic ciekawego nie było. Popatrzyłam na telefon, która godzina. Była 8. Postanowiłam wstać. Chociaż nie było to takie proste, ponieważ Michał oplótł mnie tak swoimi ramionami, jakbym mu miała uciec co najmniej gdzieś na Antarktydę. Po kilku próbach wreszcie mi się udało i nawet go nie obudziłam. Sukces!!! Wstałam więc i poszłam do łazienki, żeby się odświeżyć. Ubrałam się i poszłam do kuchni zaglądając jeszcze przy okazji do pokoju Mai czy się przypadkiem nie obudziła. Na szczęście spała. Zrobiłam śniadanie i powolo jadłam. Po chwili przyszedł też Kubi. Pocałował mnie w policzek i usiadł przy stole biorąc jedną z kanapek znajdujących się na talerzu. Po chwili usłyszałam płacz Mai. Razem z Michałem wstaliśmy w tym samym momencie.
- Ja pójdę - powiedziałam i poszlam do pokoju dziewczynki. Wzięłam ją z łóżeczka i przebrałam, a potem zeszłam z nią do kuchni. Michał siedział przy stole i kończył jeść.
- Moja księżniczka się już obudziła? - zapytał Maję. Ta tylko słodko się uśmiechnęła i powiedziała coś po swojemu. - Pójdziesz do taty?
Maja wyciągnęła do niego rączki. Misiek wziął ją i posadził sobie na kolanach. Bawił się z nią, a ona cały czas się śmiała. Ja w tym czasie robiłam śniadanie dla córki. Gdy zrobiłam nakarmiłam ją i posadziłam w kojcu w salonie. Dałam jej kilka zabawek i pobawiłam się z nią chwilkę. Michał w tym czasie poszedł zadzwonic do swojej mamy. Niestety kiedy przyszedł nie miał za dobrych wieści. Okazało się, że jego rodzice nie mogą zająć się Mają, ponieważ także idą na ślub. Podobno jakiegoś syna znajomej. Zostali w takim razie tylko moi rodzice. Niestety od paru lat nie jestem od kilku lat w dobrych kontaktach. Na naszym ślubie byli tylko tak jakby z przymusu. Nasze kontakty pogorszyły się od kiedy jestem w związku z Michałem. Mówili, że nie jest to chłopak dla mnie i nie będę miała normalnego życia, ponieważ on będzie cały czas wyjeżdżał. Ale jakoś sobie radzimy. No nic jakoś może się dogadamy, a może nawet pogodzimy? Zobaczę na pewno wszystko jakoś się ułoży.
- To nic - powiedziałam gdy Michał tylko oznajmił mi, że jego rodzice mają co innego w planach. - Spróbuję pogodzić się z moimi. Może akurat się uda.
- No dobra. Ale w razie jakby się nie zgodzili możemy wynająć opiekunkę. Nic się nie stanie. Maja będzie już większa. Będzie mieć prawie rok to na pewno będzie innaczej.
- Masz rację, ale ja po prostu nie chcę się z nią rozstawać. Jestem z nią od narodzin i jakoś nie patrzy mi się zostawiać ją na cały dzień i całą noc z opiekunką - wyznałam patrząc Michałowi w oczy. Miałam już w nich łzy. Gdy jedna z nich spłynęła mi po policzku Misiek starł ją kciukiem i mocno mnie do siebie przytulił.
- Jakoś się ułoży. Zobaczysz - powiedział w moje włosy próbując mi dodac otuchy, lecz ja tylko bardziej się w niego wtuliłam. Siedliśmy w takiej pozycji na kanapie. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziło mnie delikatne dotknięcie mojej ręki. To Michał chciał wstać.
- Śpij, śpij. Ja zaopiekuję się Mają.
Gdy to powiedział wstał i podszedł do kojca. Lecz ja byłam tak zmęczona, że dalszej części już nie widziałam. Odwróciłam się na drugi bok i natychmiast zasnęłam. Gdy się obudziłam Maja ładnie bawiła się w kojcu, a Misiek był w kuchni i chyba robił obiad. WOW. Podeszłam do niego po cichu i powoli objęłam go w pasie. Kubi odwrócił się do mnie i pocałował mnie w czubek nosa. Wiedział, że to uwielbiam.
- Wyspałaś się? - zapytał.
- Nooooo. W życiu mi się tak dobrze nie spało.
- To bardzo się cieszę. A teraz siadaj zaraz będzie obiad - rozkazał.
- Ooo, a co to za okazja, że tak się udzielasz w kuchni?
- A tak bez to nie mogę? -zapytał unosząc jedną brew ku górze.
- Możesz możesz, ale to już drugi raz w tym tygodniu. Pierwsze była kolacja, teraz obiad. Czy ty, aby na pewno nic nie chcesz?
- Ja wiem, że może nigdy nie byłem przykładnym mężem, ale postanowiłem to zmienić. Ot takie moje postanowienie noworoczne - powiedział. Ja na prawdę nie poznaję swojego męża. Przecież ja wychodziłam za całkiem innego człowieka. Dziwne, co najmniej dziwne.
- Ale przecież do nowego roku jeszcze szmat czasu.
- To co? Lepiej zacząć od września i to zrealizować niż od stycznia i nie wytrwać - odpowiedział na swoje usprawiedliwienie.
- Ok. Może masz i rację - przyznałam. Na tym skończyła się nasza wymiana zdań. Postanowiłam więc, że póki mam czas zadzwonię do moich rodziców. Może uda mi się z nimi pogodzić.

wtorek, 27 grudnia 2016

4.


Rano obudziła mnie Maja, a raczej jej płacz. Michała nie było koło mnie, więc jeszcze szybko popatrzyłam na zegarek. Była 9. Nic dziwnego, że go już nie było. Przecież miał o tej godzinie trening. Poszłam do dziewczynki i wzięłam ją na ręce. Po chwili przestała płakać. Przebrałam ją i zeszłyśmy na dół do kuchni. Zrobiłam małej śniadanko, a sobie kawę. Karmiłam ją popijając przy tym gorący napój. Gdy wszystko zjadła umyłam jej buzię. Dzisiaj był piątek, więc jutro miałyśmy być u Tośki. Posadziłam Maję w kojcu, a sama postanowiłam, że trochę ogarnę dom. Pościerałam kurze i umyłam podłogi, a potem usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Oglądałam go dopóki Mai nie zaczęło się nudzić i zaczęła wymagać ode mnie więcej uwagi. Podeszłam do niej i pobawiłam się z nią chwilkę. Po kilku minutach ktoś wszedł do domu. Oczywiście był to Michał. Przywitał się najpierw ze mną, a potem ze swoją córką.
- Co porabiają moje księżniczki? - zapytał.
- Księżniczki bardzo dobrze się bawiły dopóki ktoś nie zechciał im tego zakłócić - odparłam smiertelnie poważnie, lecz zapewne moje oczy mnie zdradziły.
- Któż mógł być taki okrutny? - zapytał takim samym tonem.
- Właśnie nie wiem czy go znam. Wiem tylko, że jest okropny - odpowiedziałam nadal drążąc temat.
- Jak dorwę tego gościa to przemówię mu do rozumu.
- Oj przydało by się - mruknęłam patrząc mu w oczy. - Więc teraz już na poważnie co chcesz na obiad?
- Co zrobisz i tak będzie pyszne - powiedział podlizując się.
- Misiek to wcale nie jest takie proste. Powiedz konkretnie na co masz ochotę to zrobię.
- Ok może być spaghetti.
- No i to rozumiem - uśmiechnęłam się tryumfalnie. - Zajmij się przy okazji Mają.
- Tak jest szefowo - zasalutował, a ja się zaśmiałam. Poszłam więc do kuchni zrobić spaghetti. Ugotowałam makaron i zrobiłam sos. Gdy danie było gotowe zawołałam Michała. Przyszedł razem z Mają. Dziewczynkę posadził na specjalnym krzesełku i sam także usiadł. Nałożyłam danie na talerze i zaczęliśmy jeść przy okazji rozmawiając na jakieś błahe tematy. Po zjedzeniu przepysznego spaghetti poszliśmy na spacer. Gdy już wróciliśmy było już późno, więc poszliśmy spać.

Następnego dnia od samego rana byłam zabiegana. Przygotowywałam się na kolację wieczorem, ale kompletnie nie miałam się w co ubrać. Typowy problem normalnej kobiety, prawda? No, ale nic w końcu coś wybrałam. Była to prześliczna kremowa sukienka, przed kolano, z krótkim rękawem. Była trochę wymięta. No dobra nie trochę, bo wyglądała jak by ją krowie z pyska wyciągnął. Więc ją wyprasowałam. Postanowiłam jeszcze poszukać w co ubrać Maję. Wybrałam śliczną sukieneczkę w kratkę i do tego w komplecie jeszcze czerwone bolerko. Miśkowi wyciągłam niebieską koszulę i czarne spodnie. W tym czasie obudziła się Maja, więc poszłam do niej. Ubrałam ją i zrobiłam jej śniadanie. Zjadła i zaczęła się bawić. A ja zabrałam się za przygotowywanie obiadu. O 12:00 Michał wrócił z treningu. Zjedliśmy obiad, a później siedzieliśmy w salonie i bawiliśmy się z Mają. O godzinie 17:00 zaczęliśmy się przygotowywać na kolację. Musieliśmy sobie szybciej zacząć, bo z małym dzieckiem nigdy nie wiadomo ile nam zejdzie. Poszłam więc pod prysznic, a póżniej ubrałam się i rozpuściłam włosy. Troszkę je pofalowałam i pomalowałam się jeszcze i byłam gotowa. Wzięłam sukieneczkę Mai, rajstopki oraz buty i zeszłam do salonu. Zmieniłam Michała, więc teraz on poszedł się umyć i ubrać.
- Ubrania masz przygotowane na krześle w sypialni - powiedziałam.
- Dzięki - odpowiedział i uśmiechnął się tym swoim zwalającym z nóg uśmiechem. Ubrałam Maję i czekałyśmy już tylko na Michała. Zszedł chwilę później. Była już 18:30. Do Tośki jechało się 20 minut samochodem, więc mieliśmy bardzo dobry czas. Ubraliśmy kurtki, ponieważ na polu robiło się już dosyć chłodno. Wsiedliśmy do naszego srebrnego Infiniti i wyruszyliśmy w drogę. Na miejscu byliśmy 5 minut przed czasem. Wyciągłam Maję z fotelika, a Michał wziął ją na ręce. Zamknęłam samochód i poszliśmy do Tośki. Zadzwoniliśmy dzwonkiem i cierpliwie czekaliśmy. Maja w tym czasie badała strukturę kurtki Michała. Drzwi otworzyła nam uśmiechnięta od ucha do ucha Tosia.
- Hej! Wchodźcie, zapraszam.
Weszliśmy do domu i rozebraliśmy się z kurtek. Tośka jeszcze raz zaprosiła nas gestem dłoni. Poszliśmy do salonu. Na kanapie siedział Rafał. Chłopaki przywitali się po męsku.
- Cześć. A ty co nie pomagasz swojej nażeczonej tylko siedzisz na kanapie? - zapytałam.
- On tak od rana siedzi - krzyknęła z kuchni Tośka.
- To nieładnie. Ona tam się trudzi, a ty sobie siedzisz w najlepsze.
- Oj tam nie gadajmy już o tym. Siadajcie do stołu. - zbył temat Rafał. Usiedliśmy, a chłopaki zajęli się rozmową o siatkówce. Nie miałam co robić, więc poszłam z Mają do kuchni, żeby coś pomóc przyjaciółce, lecz ona także powiedziała, żebym siadała do stołu, bo ona już skończyła i zaraz wszystko przyniesie. Siadłam, więc przu nim i już się nie ruszałam z miejsca. Po chwili przyszła Tośka. Podawała nam talerze z pyszną zapiekanką ziemniaczaną. Zaczęliśmy jeść tocząc przy okazji nie zobowiązującą rozmowę. Gdy skończyliśmy Tośka razem z Rafałem wstali od stołu i złapali się za ręce.
- Zaprosiliśmy was tutaj - zaczęła Tośka - ponieważ...

wtorek, 20 grudnia 2016

3.

Poszłam jeszcze do kuchni. Po chwili przyszedł Michał z Mają. - Jak się spało? -zapytałam z uśmiechem. - Słodko razem wyglądaliście.
- Bardzo dobrze i myślę, że Mai też się podobało.
- Chcesz obiad? - kiwnął głową. - Nałożę ci.
Dałam Miśkowi obiad, a dziewczynkę posadziłam sobie na kolanach i zaczęłam ją karmić. Zjadła wszystko. Mój mały głodomór.
- Tośka z Rafałem zaprosili nas na kolację - oznajmiłam.
- Kiedy? - zapytał przeżuwając jedzenie, przez co mówił dość nie wyraźnie.
- Najpierw przełknij, a potem mów - skarciłam go. - Na sobotę. Podobno mają nam coś ważnego do powiedzenia.
- Może ustalili datę ślubu?
- To jest całkiem możliwe - odpowiedziałam ściągając dziewczynce śliniaczek.
- Dobra koniec tego. Dowiemy się o co chodzi w sobotę. Teraz nie musimy gdybać.
- Właśnie to bardzo dobry pomysł - odpowiedziałam Michałowi i zwróciłam się do Mai - Co teraz chcesz robić? Co?
- Chodź do taty. Mamie damy odpocząć - Michał podszedł do nas, a dziewczynka od razu wyciągnęła do niego rączki.
- Ale ja nawet nie jestem zmęczona - zaprotestowałam. - To ty powinieneś być zmęczony. Zajmowałeś się nią całe do południa.
- Ja jestem sportowcem i powinienem być przygotowany na coś takiego. Ty za to szalałaś po sklepach, a to jest bardziej męczące.
- No ja nie wiem - dalej brnęłam w swoje.
- Idź się połóż, idź. My sobie poradzimy.
- No dobra już idę. Tobie się nie da przegadać do rozumu - skapitulowałam.
- Takiego sobie męża wybrałaś. Ja nic na to nie poradzę.
- Czyli mam kiepski gust, tak?
- Na to wygląda - zaśmiał się.
- Ok. Ja już lepiej pójdę się położyć - odpowiedziałam i poszłam do naszej sypialni. Położyłam się na łóżku i rozmyślałam jakie to ja mam szczęście w życiu. Tak rozmyślając zasnęłam. Obudziły mnie jakieś hałasy na dole. Wstałam więc z łóżka i poszłam do salonu. Maja grzecznie bawiła się na podłodze, a Michała nie było. Poszłam więc do kuchni. Zastałam tam mojego męża robiącego jakąś kolację (?!?!). To jest nie możliwe. On i gary? Cud po prostu cud.
- Co ty tu robisz? - zapytałam nadal nieźle zdziwiona.
- A nic nic - powiedział zasłaniajac całym swoim ciałem kuchnię, żebym nic nie zobaczyła. Hmm to się robi naprawdę dziwne. - a ty nie powinnaś przypadkiem odpoczywać?
- Już odpoczęłam.
- Aha fajnie, ale jakbyś tak jeszcze na chwilę się położyła to by się nic nie stało i mogłabyś się jeszcze jakoś ładniej ubrać. Wiesz jakaś sukienka by nie zaszkodziła.
- Co ty kombinujesz co? - zapytałam.
- Nic mówiłem już - odpowiedział.
- Ok pójdę już, bo za chwilę wyrzucisz mnie siłą - odpowiedziałam ze śmiechem i poszłam do naszej sypialni. Położyłam się jeszcze chwilę. Sprawdziłam fecebooka. Poszukałam jakiejś ładnej sukienki i poszłam się przebrać. Zrobiłam lekki makijaż i wróciłam do sypialni. Czekałam aż Misiek mnie zawoła. Wszedł do naszej sypialni z Mają na rękach po kilku minutach.
- Wow ślicznie wygląsz - powiedział ze świecącymi oczami. Dobrze wiedzieć, że jeszcze mu się podobam.
- Dzięki.
- Czekaj chwileczkę jeszcze ja się przebiorę - powiedział i szybko założył spodnie i koszulę. Potem wziął mnie za rękę i zaprowadził do salonu. Zasłonił mi oczy rękami, a gdy już je odsłonił ujrzałam pięknie nakryty stół dla dwóch osób.
- To jest śliczne. Dziękuję - powiedziałam wdzięczna i pocałowalam go namiętnie.
- Cieszę się, że ci się podoba - odpowiedział, wziął ode mnie Maję i posadził ją na dywanie. Dziewczynka była dzisiaj nadzwyczaj grzeczna. Misiek odsunął mi krzesło, a potem sam usiadł po drugiej stronie stołu. Zaczęliśmy jeść. Wszystko było przepyszne.
- I ty to wszystko sam zrobiłeś? - zapytałam w pewnym momencie.
- Sam - odparł dumnie. - A smakuje ci chociaż?
- Żartujesz? To jest przepyszne. - powiedziałam z pełną buzią, a on tylko się zaśmiał. Po zjedzeniu kolacji Michał zaoferował, że posprząta po kolacji, więc ja wzięłam Maję i poszłam ją wykąpać, bo robiła się już śpiąca. Tak ogólnie to dzisiaj nie poznawałam swojego męża. Nigdy się tak nie zachowywał. ,,No nic nie będę teraz nad tym rozmyślać. Zapytam się go później o co chodziło, bo raczej od tak on tego nie robił. Musiał mieć w tym jakiś interes'' - pomyślałam. Gdy weszłam do łazienki nalałam wody do wanienki i rozebrałam Maję. Sprawdziłam wodę i gdy upewniłam się, że nie jest ani za gorąca, ani za zimna włożyłam do niej dziewczynkę. Maja czuła się w wannie jak ryba i to dosłownie. Prawie chciała w niej pływać, ale ją powstrzymałam. Dziewczynka posiedziała w wodzie jeszcze jakieś 10 minut, a potem zaczęłam ją myć. Wytarłam ją ręcznikiem i i ubrałam. Następnie wzięłam na ręce. Maja prawie mi na nich zasnęła. Pokołysałam ją jeszcze trochę, a potem położyłam do łóżeczka i przykryłam kołderką. Gdy upewniłam się, że dziewczynka słodko śpi poszłam do kuchni. Michał sprzątał jeszcze po kolacji.
- Pomóc ci? - zapytałam widząc, że z jego ruchami nie zdąży do północy, a warto podkreślić, że była dopiero 19.
- Jakbyś mogła - odpowiedział uśmiechając się przy tym słodko.
- Ok. Pomogę ci, bo widzę, że ty mi tu zaraz wykorkujesz - zaśmiałam się. - Idź się lepiej umyć.
- Czy ty sugerujesz, że śmierdzę?
- Ja nic takiego nie powiedziałam.
- Ok, ok. Nie było tematu. Idę się myć - powiedział i już go nie było. Widocznie sam na to czekał. Szybko uporałam się ze sprzątaniem, więc poszłam do naszej sypialni. Po drodze zaglądłam jeszcze do Mai, czy się przypadkiem nie obudziła, lecz ona spała jak aniołek. Wchodząc do naszej sypialni zauważyłam śpiącego Michała na naszym łóżku.
,, Aż tak się zmęczył?'' - pomyślałam szybko. To było dziwne, ale poszłam się umyć. Po 10 minutach wyszłam z łazienki i położyłam się na łóżku obok Miśka. Przytuliłam się do niego i niemal natychmiast zasnęłam.

wtorek, 13 grudnia 2016

Liebster Award

Zostałam nominowana do Liebster Award. Dziękuję Natalia.
Pytania, które dostałam:


1.Ulubiony siatkarz?
Michał Kubiak :D

2.Oglądałaś kiedyś mecz siatkarski na żywo?
Tak. Byłam na meczu Asseco Resovia Rzeszów - ACH Volley Ljubljana :)

3.Masz autograf jakiegoś siatkarza?
Niestety nie. Chociaż bardzo bym chciała. XD

4.Ulubiony artysta muzyczny?
Nie mam ulubionego. Słucham każdej muzyki, która wpadnie mi w ucho.

5.Ulubiona pora roku?
Lato XD

6.Najlepszy sposób na relaks w jesienne wieczory?
Mecz siatkówki albo jakaś dobra książka :)

7.Ukochane zwierzątko?
Kotek :D

8.Największy autorytet sportowy?
Michał Kubiak i Kamil Stoch

9.Inne hobby oprócz siatkówki?
Skoki narciarskie i piłka ręczna

10.Ulubiony klub siatkarski i ulubiona drużyna skoczków narciarskich?
Asseco Resovia Rzeszów i oczywiście Polska drużuna skoczków narciarskich. :)

11Dlaczego postanowiłaś założyć bloga, w którym głownym bohaterem jest Michał Kubiak?
Ponieważ jest to mój ulubiony siatkarz i o nim mi się najlepiej pisze.



Nominuję (ma być 11, ale ja dam 5 :D )
1) Bo kiedy nie ma w nas miłości to sercu czegoś brak
2) Nie śpieszmy się by znaleźć szczęście
3) I see fire
4) Siatkarka i siatkarz - para idealna?
5) Jestem, więc myślę, więc mogę wszystko


Moje pytania:

1. Jak zaczęłaś pisać bloga?
2. Jaka jest twoja ulubiona piosenka?
3. Lubisz czytać książki?
4. Kto jest twoim autorytetem?
5. Dlaczego twój blog ma takiego bohatera (bohaterów), a nie innego?
6. Jakie jest twoje hobby?
7. Masz jakiś autograf?
8. Jaki jest twój ulubiony kolor?
9. Co wolisz: owoce czy warzywa?
10. Jakie jest według ciebie najpiękniejsze miejsce na ziemi?
11. Jaką porę roku lubisz najbardziej?

2.

Wróciliśmy do domu około 18. Z racji tego, że był to wrzesień było jeszcze bardzo jasno. Postanowiliśmy jednak wrócić do domu i pobawić się z Mają w salonie. Po powrocie ja jednak zabrałam się za robienie kolacji, a Michał poszedł z dziewczynką do salonu. Mai zrobiłam kaszkę, a sobie i Kubiakowi kanapki. Zaniosłam je do salonu i dałam Miśkowi. Wzięłam Maję na ręce i poszłam do kuchni. Nakarmiłam ją, a ona zrobiła się śpiąca.
- Pójdę ją uspać -powiedziałam.
- Ok. Jak zaśnie to przyjdź tutaj. Włączymy sobie jakiś film - zaproponował. Pokiwałam głową na znak, że się zgadzam i poszłam do pokoju naszej córki. Po kilkunastu minutach wreszcie zasnęła, a ja w końcu mogłam zejść na dół do męża.
- Zasnęła - oznajmiłam wchodząc do salonu.
- Siadaj tutaj - wskazał na swoje kolana. Usiadłam i objęłam jego szję rękami i pocałowałam go.
- To co oglądamy? - zapytalam.
- Może jakiś horror co? - zaśmiał się. Dobrze wiedział, że panicznie się ich boję.
- Nie dziękuję - uśmiechnęłam się. - Włączymy komedię.
- Ok - powiedział i włączył. Film był bardzo śmieszny, lecz nie mogliśmy śmiać się bardzo głośno, bo obudzilibyśmy Maję. Gdy film się skończył poszłam się umyć, a zaraz po mnie Michał. Zaglądnęłam jeszcze do dziewczynki. Słodko spała, więc poszłam do sypialni i położyłam się do łóżka. Po kilku minutach przyszedł Misiek. Położył się koło mnie, przutulił mnie i razem odpłynęliśmy do krainy Morfeusza.

Następnego dnia obudzilam się o 8. Zdziwiłam się, że Maja jeszcze śpi. Michała nie było obok mnie. Wstałam więc i się ubrałam. Poszłam do pokoju Mai. A to co tam zastałam zaparło mi dech w piersiach. Misiek siedział na fotelu i mając dziewczynkę na kolanach zawzięcie jej o czymś opowiadał. Maja o dziwo go słuchała.
- O popatrz mamusia wstała - powiedział gdy weszłam głębiej do pokoju.
- Cześć tatuśku. Widzę, że dobrze opiekujesz się córką.
- No wiesz ja zawsze miałem dobre podejście do dzieci.
- Aha. A masz jeszcze jakieś talenty? - zapytałam.
- Oczywiście. Jest ich bardzo dużo.
- A jakie na przykład?
- No dobrze gram w siatkówkę, mam dobry gust... - zaczął, ale mu przerwałam.
- Ty i dobry gust? Przecież to się samo w sobie wyklucza - zakpiłam.
- Jak bym nie miał dobrego gustu to nie miałbym takiej pięknej żony - odpowiedział, a mi od razu zrobiło się cieplej na sercu.
- Kocham cię - powiedziałam i pocałowałam go namiętnie. Odwzajemnił pocałunek. Całowalibyśmy się tak bez końca, lecz Maja postanowiła nam przerwać. Widocznie nie podobało jej się, że poświęcamy jej tak mało uwagi.
- Ja ciebie też kocham - wyszeptał. Uśmiechnęłam się i wzięłam Maję. Przebrałam ją, a Michał w tym czasie poszedł do kuchni. Po chwili ja też tam poszłam. Misiek zaoferował się, że sam nakarmi Maję, więc ja mogłam w spokoju zjeść śniadanie. W pewnej chwili zadzwonił mój telefon. Była to Tośka.
- Hej! - przywitała się. - Co dzisiaj robisz?
- Jeszcze nie mam planów. A chciałaś coś?
- Wiesz myślałam, że może wybierzemy się na zakupy.
- Pewnie. Sama muszę sobie kupić jakieś ubrania i przy okazji coś Mai, bo ze wszystkiego wyrasta.
- Ok. To co dzisiaj o 10?
- Może być - odpowiedziałam.
- To jesteśmy umówione. Pa.
- Pa - pożegnałam się i rozłączylam. - Dzwonila Tośka. Umówiłyśmy się na zakupy. Zostaniesz z Mają?
- Zostanę, a jak coś to przyjdę z nią do was.
- Ok. To ja muszę się lepiej ubrać, bo tak nie pójdę.
- Ty we wszystkim wyglądasz ślicznie - powiedział słodko się uśmiechając.
- Oj schlebiasz mi dzisiaj Miśku, schlebiasz.
- Staram się.
Wyszłam z kuchni i udałam się do sypialni, żeby się przebrać. Lekko się jeszcze pomalowalam i byłam gotowa. Gdy wyszłam w korytarzu stała już Tośka.
- Hej. A ty nie miałaś być o 10? - zapytałam.
- Miałam być, ale jestem wcześniej - odpowiedziała.
- Aha. To co? Idziemy na podbój sklepów?
- Oczywiście.
Ubrałam kurtkę. Pożegnałam się z Mają i Miśkiem, i wyszłyśmy z domu. Do galerii nie mieliśmy daleko, więc poszłyśmy na nogach. Gdy doszłyśmy zaczęłyśmy podbój sklepów. Chodziłyśmy po sklepach jeszcze jakieś 2 godziny.
- Chcieliśmy razem z Rafałem zaprosić was na kolację w sobotę. Przyjdziecie? -zapytała w pewnej chwili Tośka.
- Pewnie. A na którą? - zgodziłam się z uśmiechem.
- O 20 u mnie w mieszkaniu.
- Ok. Na pewno przyjdziemy, ale chodź już, bo Michał został z Mają i nie wiem co tam się dzieje - zaśmiałam się.
- Może nie jest tak źle. No chyba umie zaopiekować się własnym dzieckiem.
- Chyba umie, ale lepiej już wracajmy.
- Ok. Chodźmy.
Wyszłyśmy z galerii i po chwili byłyśmy już u mniew domu. Było tu jakoś dziwnie cicho. Poszłam więc zobaczyć do sypialni czy ktoś tam jest. Widok, który zobaczyłam był przesłodki. Kubiak leżał na łóżku, a na nim Maja. Spali. Wyglądali na zmęczonych.
- Chodź tu szybko - zawołałam szeptem Tośkę.
- O jak słodko. Ty to masz widoki tutaj w domu - powiedziała z uśmiechem.
- Zostaniesz na obiad? Zrobię coś.
- Nie dzięki. Pójdę już - odmówiła.
- No chodź nie będę sama jadła, a oni i tak śpią.
- Ok. Zostanę.
Zrobiłam na szybko jakiś obiad i zjadłyśmy. Po godzinie dziewczyna powiedziała, że już pójdzie, bo jeszcze Rafał ma do niej przyjść. Odprowadziłam ją więc do drzwi i pożegnałyśmy się.
-Pa. Do soboty.
-Pa.